4 osoby

_20161006_173811.JPG

Wskoczyła mi do mojej dziwnej głowy kolejna myśl, o tym że mam oczy, a tak mało widzę. I myślę sobie: weź już nie filozofuj i przestań siedzieć w tych Internetach.
W tej samej chwili wchodzę spóźniony na mszę i słyszę słowa pierwszego czytania:mieszkasz wśród ludu opornego, który ma oczy na to, by widzieć, a nie widzi, i ma uszy na to, by słyszeć, a nie słyszy, ponieważ jest ludem opornym. No to o mnie jest, i o mojej oporności – pomyślałem. To jednak napiszę. Napisałem.


Mam wrażenie, że dziś zobaczyłem tylko 4 osoby. 4 osoby! Spotkałem i patrzyłem na dziesiątki, ale zobaczyłem cztery. Nie jest to rekord olimpijski, ale wszyscy od czegoś zaczynali.

  1. Pan Henio w autobusie. (Nie jestem pewny, czy miał na imię Henio, ale wyglądał jak typowy Henio). Siwe wąsy spadały za kącikami ust daleko w dół, za podbródek. Był niski, bezdomny, miał dzwony i hawajską koszulę. Trzeźwy, niewinny wzrok. Chciałem mu pomóc. Zabrakło pomysłu i odwagi. Okazało się, że od zobaczenia do pomocy jest jeszcze spory kawałek drogi.

  2. Kasia. (Nie wiem jak miała na imię, ale na pewno Kasia. Albo Ania). Uśmiechała się do mnie. Uśmiechnąłem się. Ona znowu i znowu. Po chwili okazało się, że się nie uśmiecha, tylko ma taki wyraz twarzy. Dobrze, że wysiadłem na kolejnym przystanku. Musiała się dużo w życiu uśmiechać.

  3. Pan Zbigniew (no typowy Zbigniew). Myślałem, że płacze, ale to również było złudzenie. Miał taki wyraz twarzy. Musiał się dużo w życiu napłakać. Miał rozbity nos i podkrążone oczy. Chciałem pomóc, ale do panów Zbigniewów nie podchodzi się bez powodu pytając o możliwość pomocy.

  4. No i Kamil. Albo Dominik. Albo Wiktor. Tu już nie jestem pewien. Ile tam było mnie w nim. Pewnie jest już po testach gimnazjalnych. Stoi na czerwonym świetle po drugiej stronie przejścia dla pieszych. Nosi go. Z jego regularnych podrygów wnoszę, że w słuchawkach leci O.S.T.R. I to poczucie w sercu, że możesz wszystko, że sky is the limit. Chciałem podejść i powiedzieć, żeby szedł za marzeniami, nie poddawał się za szybko. Ale pewnie by mnie wyśmiał. Lepiej sobie nie robić wrogów na dzielni.

Od jutra zaczynam trening. Tak żeby do kolejnej olimpiady wykręcić jakiś lepszy wynik.

Ciekawe jak patrzył Pan Jezus. Myślę, że doceniał jak nikt inny. Skoro teraz tak bardzo docenia, to wtedy, jak maszerował po ziemi, też musiał tak patrzeć. Kiedyś się przekonamy na własne oczy.

mk 10.21


 

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s