duży dom

doors

Doszliśmy do miejsca noclegu. Idziemy na prysznic pod wskazany adres. Pukamy do domu. Wyciągnięta dłoń uśmiechniętego mężczyzny zwiastuje pokój. To był jeden z tych domów, gdzie od razu czuć, że coś dobrego się tu dzieje. Siadamy w dużej kuchni, przy dużym, okrągłym stole. Na ogniu grzeje się duży gar żuru. Za oknem ogród, a w nim punktem centralnym jest rozwieszone, niekończące się pranie.

„Mamy ósemkę dzieci” – dowiadujemy się po kilku minutach rozmowy.
„Tak chcieliście?” – pada pytanie z naszej strony.
„Nie planowaliśmy tego. Po pierwszym dziecku weszliśmy do Kościoła na serio, znaleźliśmy wspólnotę, zaczęliśmy ufać Słowu bardziej niż sobie. Przy czwartym dziecku rodzina nas nie rozumiała, mówili, że to nieodpowiedzialne. Nie mieliśmy nawet własnego mieszkania.”

Później opowiadał m.in. jak otrzymali ten dom w prezencie od sąsiada, jak przezwyciężali kryzysy, jak się cieszy z tego co ma.

Nie znam się na dzieciach, rodzinie i domu. Wiem tyle, że to był dom, z którego nie chciało się wychodzić.

ps 37.5


 

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s