murzasichle

murzasichle

Troszkę zasiedzieliśmy się wczoraj wieczorem. Zaspaliśmy dziś rano na mszę. Jedziemy i googlujemy jakąś inną mszę w pobliżu.

Murzasichle, parafia NMP Królowej, godz. 11.3O, trafiamy na uroczysty lokalny odpust. Miejsc parkingowych brak, stragany z cukierkami i petardami na stanowiskach. Msza pod tatrzańskim, gołym niebem.

Siedzimy na trawie w towarzystwie górali o śmiertelnie poważnych i zaciekawionych twarzach podczas czytania ewangelii. W towarzystwie młodych góralek w czerwonych koralach, czekających w blokach startowych, by móc w końcu sypać kwiaty podczas procesji. W towarzystwie góralskiej smyczkowej kapeli. W towarzystwie górali o spracowanych rękach i promiennych twarzach, którzy na znak pokoju nie spuszczają wzroku w dół, ale wysyłają pokój, nawet jak siedzisz kilkanaście metrów dalej i nie jesteś jednym z nich.

W towarzystwie Tego, który po mszy trzykrotnie okrążył mały drewniany kościół, któremu sypali kwiaty, a kiedy był w pobliżu wszyscy zginali przed Nim kolana.

I w towarzystwie Tej, która miała dziś swoje święto, a która mimo że Królowa, to rządzi ciągle schowana, cicha, nie narzucająca się, cierpliwa, wskazująca na Syna. Być pod takimi rządami jak najwięcej. To plan na najbliższy czas.

j 2.1-11


 

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s