posadzka

 

posadzka

Co prawda, fizycznie jest już dzień po pielgrzymce, ale spora część mnie wciąż siedzi na zimnej posadzce w kaplicy na Jasnej Górze. Zostawiam więc ostatnie kilka słów z drogi.
Jak już wiecie – doszliśmy. W kilkaset osób wcisnęliśmy się do małej kaplicy przed obraz Miriam. Wchodząc stoczyłem kilka bitew z łokciami zaprawionych już w tym boju starszych pań. Operują różnymi, nieznanymi mi technikami oraz sporym doświadczeniem. Za dużych szans nie miałem.

Iść tyle i w końcu dojść. W ten dzień przychodziło wzruszenie. Mimowolnie. W prawie wszystkich przypadkach udało się powstrzymać łzy. Niby wiedząc, że przecież zaraz idzie się dalej, że to tylko krótki przystanek, godzinka w kaplicy, przeżegnać się, zabrać bagaż i ruszyć na pociąg do Krakowa. Ruszyć dalej. Do kolejnego dobrego miejsca. Z różnymi przygodami po drodze. Jak to w życiu.

Warto było jednak się wczoraj zatrzymać. Pobyć tam bez pośpiechu. Nie wybiegać jeszcze do przodu. Usłyszeć Słowo o pannach rozstropnych i nierozsądnych. O tym, że warto czuwać, warto troszczyć się, warto regularnie uzupełniać poziom miłości w sobie. No i żeby nie robić tego swoimi siłami, bo wtedy zawsze zabraknie. Że miłość trzeba przyjąć. Śmiało. Od Tego, który miłością jest.

Warto było otworzyć ucho i przyjąć wskazówkę, że kiedy się nie wie jak to robić albo kiedy brak sił, to można zwyczajnie poprosić: Panno roztropna, módl się za nami. Biorę te słowa. Znając mnie, pogubię je za pierwszym zakrętem. Oby zostały jak najdłużej. Ruszam dalej.

Dobry to był dzień.
Dobry to był czas.

mt 25.1-13


Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s