uścisk

uścisk.JPG

Nigdy do końca nie zrozumiał dlaczego sobie poszedł. Zniknął z dnia na dzień. Coś poszło nie tak.

Wyczekiwał na jego powrót latami. Wyglądał zza okna każdego dnia. Przebierał z nogi na nogę. Lato spędzał głównie na tarasie, a zimę na drewnianej werandzie.

Każdy odblask światła na horyzoncie nie pomagał, wzbudzał tylko nieuzasadnioną nadzieję. Szanse z dnia na dzień malały. Tęsknota z dnia na dzień rosła.

W końcu go ujrzał. A gdy ten był jeszcze daleko, wzruszył się głęboko; wybiegł naprzeciw niego, rzucił mu się na szyję i ucałował go.

Nie było zbędnych tłumaczeń, niewygodnych pytań, niepotrzebnych oficjalnych przeprosin. Był mocny uścisk. A później radość. I wolność. I uczta.

łk 15.11-24


 

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s