klisza

_20161012_120906

Depresja jakaś czy co. Jakby ktoś nałożył na Kraków ciemną kliszę. Niebo zupełnie niewyraźne. W oczy rzucają się: mokry asfalt, drzewa tracące liście i liście tracące kolor.

Tymczasem ewidentnie zwracał na siebie uwagę. Laską wystukiwał regularny rytm. W ostatniej chwili zatrzymał się przed przejściem dla pieszych. Nierozsądnie zupełnie. A do tego, w taką pogodę, miał czarne okulary. Hipsteriada jakaś?

Czekaliśmy razem na zielone. To znaczy, ja czekałem na zielone. On na sygnał dźwiękowy. Albo na mnie. Był niewidomy.

Otworzył mi oczy.

Nie mógł zobaczyć nieba i całej niezwykłej palety szarości, nie widział śmiesznych kształtów drzew odbijających się w kałużach, nie mógł swobodnie wskoczyć do tramwaju, nie może pójść wieczorem zagrać w siatkę.

Z opóźnionym zapłonem dotarły do mnie słowa z niedzieli: za wszystko dziękujcie Bogu.

1 Tes 5.18


W każdym położeniu dziękujcie, taka jest bowiem wola Boża w Jezusie Chrystusie względem was.

 

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s