ta noc

_20170416_110632

Sobota wieczór. Wigilia Paschalna. Godzina 21:00. Gasną w kościele wszystkie światła. Zupełna ciemność. Na początku po plecach przelatuje przyjemny dreszczyk. Trochę jak w kinie czy teatrze przed rozpoczęciem seansu. Nic nie widać. Mijają kolejne minuty. Po cichu, w trzy i pół tysięcznym tłumie daje się wyczuć pierwsze oznaki zniecierpliwienia. Zmysły zaczynają się gubić. Szukają punktu odniesienia. Pustka. Przyjemny efekt ciemnej nocy zaczyna niewygodnie doskwierać.

Wyczekiwanie rośnie. Pojawia się dyskomfort i gdzieniegdzie strach. I taka myśl: może to jest przedsmak piekła? Taki bardzo przed, ale jednak smak. Mrok, pustka i anonimowość. Brak punktu oparcia. Samotność.

Na szczęście, tą sekwencję myśli przecina promyk. Niewielki. W oddali. Już sam fakt, że jest przełamuje atmosferę niepewności. Zaprowadza pokój.

Bardzo ciekawe. Dwucentymetrowy płomień paschału wprowadza nowy nastrój w kilkutysięcznyn tłumie. Światłość świata, która nie boi się żadnej ciemności, ale śmiało przecina gęstą atmosferę pogubienia. Co więcej, z własnej woli, przynaglana miłością, Światłość schodzi na samo dno wszelkiej ciemności, żeby zawołać: Jestem, nie bój się.

Pierwsza świeca zapala się od paschału. Od niej druga. Od tych dwóch kolejne dwie. I tak, sekunda po sekundzie, światło świec zatacza coraz szersze kręgi, aż dochodzi do brzegów kościoła. Dociera do każdego zakamarku. Po chwili, wszystko mieni się blaskiem ognia. Już widzimy się wzajemnie. Powrócił spokój. Już jest pomiędzy nami Ten, którego imię, to: Jestem. Rozpoczyna się liturgia.

Mimo rozświetlonego poranka Wielkanocy, nie ma co się oszukiwać – ciemność znów czyha za rogiem, żeby nas dopaść. Życzę sobie, i nam wszystkim, żeby w mrocznych chwilach, kiedy zmysły gubią się i zaczyna brakować punktu odniesienia – nie patrzeć pod nogi i nie spuszczać głowy. Życzę, żeby resztkami sił stawać na palcach i wypatrywać płomyka. Może jest mały, niepozorny. Może na pierwszy rzut oka nie ma wdzięku ani blasku, by wyglądał na niezwyciężonego, ale ma potężną moc rozświetlania każdego mroku.

hbr 13.8 


Jezus Chrystus wczoraj i dziś, ten sam także na wieki.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s