nie ma Go tam

_20170525_162207

Pierwsze chwile mojej podróży do Jerozolimy nie napawały optymizmem. Na lotnisku zorientowałem się, że nie mam przy sobie portfela. Ani jednej złotówki, ani jednego szekla, ani też żadnej karty płatniczej. Naprawdę? Nie chcesz żebym leciał? – pomyślałem odruchowo. Leć, leć, mimo wszystko. – przyszła natychmiast podpowiedź. Z paszportem i biletem w ręku ruszyłem do odprawy.

Po przyjeździe musiałem się uporać z kolejną goryczą rozczarowania. Zdaje się – znacznie większą niż brak gotówki przy sobie.

Nie było Go tam, gdzie spodziewałem się Go spotkać. Nie było na wzgórzu skąd w niebo wstępował. Nie było w Getsemani. Nie było w miejscu, z którego zapłakał nad Jerozolimą. Co więcej – i chyba najtrudniejsze – nie było Go też w pustym grobie, gdzie zmartwychwstał. Niby nie jest to odkryciem, że w pustym grobie z definicji nie ma nikogo, ale ja jakoś tak się spodziewałem. Nie było Go też na skale Golgoty, gdzie Go ukrzyżowano. Nie było na stacjach drogi krzyżowej. Te miejsca były poruszające, niektóre wręcz do głębi. Ale jednocześnie były wspomnieniem, historią.

Chwilami nie było jasne czy bardziej doskwiera mi upał, gwar czy tęsknota.

Dał się spotkać. Inaczej niż sobie zaplanowałem.

W ludziach przede wszystkim. W mieszkańcach, których trącałem łokciami przeciskając się przez wąskie, kolorowe uliczki. W młodych chłopcach, którzy chcieli dzwonić na policję jeśli nie dam im 15 szekli. W amerykanach, którzy robili sobie tysiące selfie przy ścianie płaczu. I w żydach, którzy przy tej samej ścianie ronili łzy. W kapłanach różnych obrządków poubieranych w przedziwne szaty liturgiczne i śpiewających przepiękne hymny. W skośnookich turystach, którzy nieustępliwie zaburzali sakralną ciszę najświętszych miejsc.

Dał się również spotkać w bocznej kaplicy bazyliki grobu, otwieranej tylko na chwilę. Przebywał tam pokornie obecny pod postacią chleba. Schowany w złotym tabernakulum. Cichy i dostępny dla każdego. Od dwóch tysięcy lat już nie tylko w Świętej Ziemi, ale w każdym zakątku świata.

I w kilku innych miejscach. Inaczej niż to sobie zaplanowałem.

mt 28.6


Nie ma Go tu,
zmartwychwstał.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s