REN-UNION

20190722_221630jjj

Zamieszczam moją facebookową relację z dwutygodniowej podróży po Europie. Razem z kilkoma braćmi z trzech krajów przemierzaliśmy region wzdłuż Renu, odwiedzaliśmy miejsca i wspólnoty tryskające Bożym życiem. Nie obyło się bez komplikacji i niejednokrotnej zmiany planów..


Dzień 1    | 11.07

Oto siedmiu braci, z którymi spędzę najbliższe dwa tygodnie. Przed nami sporo kilometrów. Ruszamy na Zachód. Jeśli starczy sił, czasu i Internetów, to spróbuję wrzucać jakieś info z trasy.

Jednym z moich wielkich pragnień na ten czas jest modlitwa o jedność. Głęboko wierzę, że jedność jest możliwa. Chcę zarówno wołać w wielkich sprawach – o jedność dla Europy, o poszerzanie jej granic dla „innych”; o jedność chrześcijan, o otwarcie naszych serc na siebie nawzajem. Chcę też prosić w sprawach niemniej wielkich – o jedność w codziennych relacjach, z najbliższymi, o jedność w nas samych.

Wierzę, że gwarantem, źródłem i celem jedności jest Jezus. To On na krzyżu pojednał świat ze sobą i nieustannie udziela siły do pojednania między nami. To Jego bezgraniczna miłość przynagla mnie do tej niezbyt rozsądnej, ale tak cudownej modlitwy „aby wszyscy byli jedno”.

Chcę się modlić za siebie i za tych z nas, którzy doświadczają trudu podziału, rozłąki, braku jedności, a nie mają już siły walczyć o pojednanie. Zabieram Wasze intencje w drogę. Jeśli chcesz, możesz też napisać na priv o co konkretnie mam wołać.

miejcie się dobrze:)

Obraz może zawierać: 7 osób, w tym Paweł Kuś, uśmiechnięci ludzie, ślub


Dzień 2    | 12.07

Byliście kiedyś w Chojnowie?

Czasem jest tak, że zostawiasz wszystko, ruszasz przed siebie, by podbić świat i… coś cię zatrzymuje. Np. świecąca się kontrolka silnika. Znajdujesz najbliższego mechanika, który kiwa głową i mówi „nie jest dobrze, nie pojedziecie dalej”. Czujesz się jak we śnie kiedy chcesz biec, ale nie możesz się ruszyć.

*

Mówią, że to tylko legenda, że bł. Czesław wcale nie rzucał ognistymi kulami w Tatarów z oblężonych murów miasta Wrocławia. Nie wiem. Tak czy siak, trzeba uważać o co się go prosi. Wczoraj westchnąłem (zbyt pochopnie!) o to, by nasza wyprawa miała coś z wędrownego kaznodziejstwa. No to nam się samochód zepsuł.

*

Myślę o jedności. Może jest to pierwsza lekcja, która ma mi pokazać, że do prawdziwego pojednania trzeba być gotowym rezygnować ze swoich planów, zrobić kilkadziesiąt kilometrów wstecz, by móc pokonać kolejne kilka tysięcy, które przed nami?

Czy uda się dziś przekroczyć granicę? Czas ucieka, Zachód czeka. Za chwilę rozpoczynamy drugie podejście. Dobrego weekendu :)

Obraz może zawierać: 5 osób, w tym Paweł Kuś, uśmiechnięci ludzie, broda


Dzień 3    | 13.07

Ruszyliśmy. Granica przekroczona. A nawet dwie. Na wczorajszy niezapowiedziany nocleg przyjęła nas ewangelicka parafia w Erfurcie, która urzęduje w podominikańskim kościele.

To w tym klasztorze, pod koniec XIII wieku, wstąpił do dominikanów Mistrz Eckhart – twórca i pierwszy wielki przedstawiciel nowego typu teologii, ściśle sprzężonej z osobistym doświadczeniem wiary i doświadczeniem mistycznym.

W miejscu, które niegdyś tętniło Bożym życiem, dziś mieszka 6% katolików, 14% ewangelików, a 80% osób deklaruje brak zainteresowania Bogiem. Mówią o sobie, że są najbardziej ateistyczną częścią świata i nawet Czechy nie są w stanie zagrozić ich pozycji lidera.

Wołam o jedność.

*

‚Ponieważ dusza nie ma Jednego, znajduje spoczynek dopiero wtedy, gdy wszystko się stanie Jednym w Bogu. Bóg jest Jednym i to właśnie stanowi szczęśliwość, jej ozdobę i odpoczynek. (…) Bóg jest wszystkim i jest Jednym. Niech „jeden Bóg, Ojciec wszystkich” dopomoże nam stać się Jedno z Bogiem. Amen.’
Mistrz Eckhart, Kazanie 21

*

Pamiętam o Waszych intencjach. Pozdrowienia z Rotterdamu gdzie dotarliśmy na kolejny nocleg.

Obraz może zawierać: 3 osoby, ludzie siedzą i w budynku


Dzień 4    | 14.07

Niełatwo jest uchronić ciszę. Szczególnie w takie dni kiedy przemierza się trzy miasta, rozmawia z braćmi mówiącymi w 5 językach i co chwilę poznaje się nowych, przeciekawych ludzi.

W centrum Rotterdamu wstąpiliśmy do kawiarni ‚Adem inn’, co się tłumaczy: weź oddech. W środku – zaproszenie do ciszy. Na drzwiach wejściowych informacja, aby nie używać wi-fi, a wewnątrz małe szufladki gdzie można schować telefon. Wszystkiemu przygląda się stojący dyskretnie w kącie szkic św. Ojca Dominika.

Myślę o jedności. Jak bardzo potrzebna jest jej cisza. Jak bardzo ja jej potrzebuję. To w niej rodzi się słowo, w niej wzrasta szansa na zrozumienie, i do niej ostatecznie prowadzi jedność. Cisza będąca nie tyle satysfakcją z rezultatów pojednania, co wyrażająca tajemnicę, przed którą stoją zwaśnione strony.

Pozdrowienia z Kolonii. Zatrzymamy się tu na dwie noce. Dobrego tygodnia.

Obraz może zawierać: co najmniej jedna osoba i na zewnątrz


Dzień 5    | 15.07

Jasło w Kolonii.

Obraz może zawierać: 2 osoby, uśmiechnięci ludzie, broda


Dzień 6    | 16.07

Podróżujemy śladami średniowiecznych duchowych gigantów. Spotkaliśmy do tej pory Mistrza Eckharta, Alberta Wielkiego, Tomasz a Kempis. Jeszcze kilku przed nami. Do tego zacnego grona od pierwszych dni dołączyła kobieta – Edyta Stein. I choć żyła kilkaset lat po nich, myślę, że nie czuje się w ich towarzystwie nieswojo.

Odwiedziliśmy już jej dom rodzinny we Wrocławiu, a dziś wspólnotę sióstr karmelitanek w Kolonii, do której należała. Przed wstąpieniem do zakonu, w wieku 27 lat, pisała do swojego przyjaciela, Romana Ingardena, takie słowa:

‚Kochany Panie, (…)
Wciąż na próżno staram się zrozumieć, jaką rolę w dziejach świata odgrywamy my, ludzie. Powodujemy zdarzenia i ponosimy za nie odpowiedzialność. Ale nie wiemy w gruncie rzeczy co czynimy, i nie jesteśmy w stanie powstrzymać biegu historii, nawet wycofując się z niej. Zrozumieć tego oczywiście nie podobna. Zresztą dla mnie historia i religia zbliżają się do siebie coraz bardziej i zdaje mi się, że średniowieczni kronikarze, rozciągający dzieje świata od grzechu pierworodnego po sąd ostateczny, byli mądrzejsi od nowoczesnych specjalistów, którym pośród faktów stwierdzonych w sposób nienagannie naukowy, zawieruszył się gdzieś sens historii.’
Wrocław, 19 II 1918

Myślę o jedności. Patrzę na siebie i na Europę, którą przemierzam. W drodze do jedności konieczne jest dobre spojrzenie wstecz, przyjęcie historii, stanięcie w prawdzie o sobie i innych. Potrzeba spokojnie i mądrze docenić dobro, nazwać zło, uderzyć się w pierś. Ciągle mierzę się z pokusą zbyt łatwego pojednania. Znacznie wygodniej – i mniej boleśnie – jest powiedzieć: „zapomnijmy o tym”, „było, minęło”, czy „puśćmy to w niepamięć”. Taka postawa daje tylko chwilowe znieczulenie.

Papieża Franciszek powiedział kilka lat temu do pastorów: ‚Przez długi czas szliśmy drogą grzechu, w którym wszyscy mieliśmy udział. Czyja to wina? Wszyscy zgrzeszyliśmy. Jest tylko jeden niewinny – Pan.’

Obraz może zawierać: co najmniej jedna osoba i ludzie stoją


Dzień 7    | 17.07

Dziś podróż pociągiem. Samochód znów u mechanika. Na jutro ma być gotowy. Wsiedliśmy więc do pociągu, który.. też się zepsuł. Podstawili nowy i po sześciu przesiadkach oraz przystanku w Wormacji dotarliśmy do celu.

Jesteśmy dokładnie w połowie naszej podróży. Zmęczenie daje się we znaki. Dziś nie chcę pisać o jedności, tylko spróbować wtulić się w ramiona Ojca, by nieco odpocząć i na nowo usłyszeć w Jego sercu pragnienie przyciągnięcia wszystkich do siebie.

Pozdrowienia ze Strasburga.

Obraz może zawierać: co najmniej jedna osoba, ludzie siedzą, paski i w budynku


Dzień 8    | 18.07

Nocowaliśmy w Monastycznych Wspólnotach Jerozolimskich. Ich charyzmat, to tworzenie pustelni w wielkich miastach. To ludzie zanurzeni w modlitwie, a jednocześnie żyjący blisko swoich sąsiadów, pracujący na co dzień wśród nich. Za oknem cały dzień słychać było bawiące się dzieci z muzułmańskiej społeczności.

Wspólnota mieszka przy kościele, który przed wiekami należał do sióstr dominikanek. To tu przychodził i głosił Słowo Jan Tauler – kolejny z wielkich średniowiecznych postaci, których śladami (nie bez problemów) drepczemy.

Do ich grona dołączył dziś niespodziewanie bł. Karol de Foucauld. Okazało się, że urodził się w Strasburgu, w domu, w którym dziś jest siedziba Banque de France.

Kolejne miasto europejskie, które uderza wielką liczbą migrantów. Karol ostatnie lata swojego życia spędził wśród muzułmanów. Służył im, opatrywał rannych, walczył z niewolnictwem, przetłumaczył Ewangelię na język taureski. Zginął z ich rąk.

Przechodząc obok Parlamentu Europejskiego modliłem się za nas – maluczkich, co byśmy umieli kochać jak Karol, i za wielkich tego świata – o ducha mądrości i służby, bo to strasznie trudne musi być – decydować o ludzkim losie.

Obraz może zawierać: roślina i na zewnątrz


Dzień 9    | 19.07

Zanim pojedziemy dalej, jeszcze jedno słowo o Wspólnotach Jerozolimskich. Tak się cieszę, że mogłem ich poznać. To miejsce jest naprawdę oazą spokoju w środku pięknego, ale tłocznego miasta. Wziąłem głęboki oddech na dalszą część podróży. Prosiłem w Waszych intencjach.

Z jednej strony widzę jak bardzo inny od mojego jest ich sposób życia, bycia, wrażliwość. Z drugiej strony tak wyraźnie stoimy na jednym fundamencie, że będąc razem nie potrzeba wiele słów. Oto fragment z ich reguły życia:

‚Nade wszystko podtrzymuj jedność. (…) Staraj się ją budować w poszanowaniu różnorodności. Nigdy jednak nie zapominaj, że dążenie do jedności jest trudne i że wielka jest skłonność do różnorodności. Jedynie opierając się na mocnej jedności, znajdziesz prawdziwą różnorodność.

Aby ta jedność nie była bezkształtnym zlepkiem, ani ślepym zachowaniem dyscypliny, a różnorodność egoistycznym indywidualizmem lub dziwaczną fantazją, proś Boga w Trójcy, aby objawił ci tajemnicę swojej Jedności w Wielości.’

Miejcie się dobrze :) My z technicznymi problemami, ale jakoś jedziemy. Zobaczymy co te ostatnie dni nam przyniosą :)

Obraz może zawierać: co najmniej jedna osoba, drzewo, roślina, buty i na zewnątrz


Dzień 10    | 20.07

Wczoraj dotarliśmy do Shaffhausen, czyli do Przełomu Renu – największego wodospadu w Europie. Choć nie jest zbyt wysoki, uderza swoim żywiołem, potęgą, nieokiełznaniem.

W drodze do jedności punktem przełomowym, momentem zwrotnym jest przebaczenie.

Przebaczenie, które jest utratą siebie. Przebaczenie, na które nie miałbym sił gdyby nie Ten, który mi pierwszy przebaczył, oddał swoje życie, ukochał do końca.

Paradoksalnie tracąc siebie, przebaczając w Jego imię, rodzę się na nowo. Z serca płyną wody życia, niepowstrzymana moc miłości, potęga pojednania.

Obraz może zawierać: co najmniej jedna osoba, ludzie stoją i na zewnątrz


Dzień 11    | 21.07

W środku nocy dojechaliśmy do domu. Byłem tam pierwszy raz, ale bez wątpienia, to był dom. Czas utkany łagodnością, pokojem, Obecnością.

Dom Modlitwy (Gebetshaus Augsburg), to miejsce, w którym od 2011 roku trwa nieustannia modlitwa, 24 godziny na dobę płynie pieśń uwielbienia.

Przed południem, byliśmy w Überlingen, malowniczym miasteczku położonym nad jeziorem bodeńskim. Niedzielna eucharystia: kościół pełen ludzi, dziesiątki młodych zaangażowanych w liturgię, żywe słowo, a po mszy kawa dla wszystkich (yes!).

Później odwiedziliśmy ostatniego z naszych średniowiecznych mistyków – Henryka Suzo. W domu gdzie się urodził poznawaliśmy bliżej jego duchowość, doświadczenie zjednoczenia z Bogiem.

I choć z zewnątrz wydaje się, że te trzy miejsca są z zupełnie innych światów, to nie opuszcza mnie głębokie przekonanie, że wszystko to sprawia jeden i ten sam Duch, że ‚jeden jest Pan, jedna wiara, jeden chrzest. Jeden jest Bóg i Ojciec wszystkich, który jest i działa ponad wszystkimi, przez wszystkich i we wszystkich.’ (Ef 4,5-6)

Brak dostępnego opisu zdjęcia.


Dzień 12 & 13    | 22-23.07

Na ostatniej prostej zwalniamy.
Dziś i jutro w ciszy,
z Waszymi intencjami.

nowy-dwc3b3r-e1564477003143.jpg


Dzień 14    | 24.07

No to wracamy. Dziękuję Wam za wspólne podróżowanie i wzajemne wsparcie.

Podsumowując: w 8 braci, z 3 krajów, próbując porozumiewać się w 6 językach obcych, odwiedziliśmy 10 miast, przejechaliśmy ok. 3800 km przemierzając 6 państw. Tak, to była prawdziwa szkoła jedności :)

Wracam zbudowany i pełen nadziei, zadziwiony bogactwem i różnorodnością Kościoła, poruszony tym, że we wszystkich wspólnotach, które spotkaliśmy (bez względu na denominację i charyzmat) czułem się jak u siebie.

Myśląc o tym czasie towarzyszy mi jeden obraz: pod powierzchnią ziemi, którą przemierzaliśmy płyną rwące potoki życia, wody chrztu. Gdzieniegdzie znajdują ujście na powierzchnię i tryskają swoim pięknem. Ale jest jeszcze tyle miejsc, które schną i czekają, by się dokopać do życiodajnych źródeł. Tyle osób, które jeszcze nie zaczerpnęły wody gaszącej pragnienie. Wierzę, że Boże nawadnianie, które już trwa będzie zwiększać swoje granice.

Obraz może zawierać: 1 osoba, niebo, na zewnątrz, woda i przyroda


Jak łania pragnie wody ze strumieni, tak dusza moja pragnie Ciebie, Boże! Dusza moja pragnie Boga, Boga żywego: kiedy więc przyjdę i ujrzę obliczę Boże?
ps 42

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s