Życie wśród gwiazd

silhouette of two person standing during nighttime

Dziś święto ludzi, którzy żyli wśród gwiazd, a więc znów będzie o nocy. Mędrcy ze Wschodu musieli być ludźmi nocy.

Ich podróż mnie niezmiennie fascynuje. Co sprawia, że ludzie wyruszają w nieznane? Zostawiają codzienne obowiązki, stabilność, bezpieczeństwo. Ryzykują porażkę i stratę. Co sprawiło, że ja wyruszyłem w nieznane, zostawiłem wszystko co miałem, by zacząć od początku?

Magowie całymi dniami oddawali się zapewne wnikliwym analizom astrologicznym, na podstawie skomplikowanych obliczeń nanosili na mapy nowe układy astralne. O poranku budził ich chłód rosy, a czasem obolała szyja od patrzenia godzinami w górę. Popołudniami nabierali sił, by kolejnej nocy móc znowu wznieść głowy w tętniącą życiem czerń nieba. Ludzki zachwyt pięknem stworzenia był ich chlebem powszednim.

Aż ujrzeli światło, którego dotąd nie znali. Wiedzieli, że to tylko odblask, a jego źródło zabłysło gdzieś daleko stąd. Tej nocy nie zmrużyli oka. Wpatrując się w światło gwiazdy, z minuty na minutę nabierali pewności, że zostawią wszystko i wyruszą. Za wszelką cenę.

Kiedy człowiek ujrzy chociażby odblask – mały promyk – Bożej chwały, rusza po więcej. To pragnienie jest nie do powstrzymania. Chce znaleźć źródło światła. Chce stanąć w świetle. Tak – ryzykuje, że wszystko wyjdzie na jaw, że się obnaży, a jednak wie, że światło to daje bezpieczeństwo i miłość jakiej świat dać nie może.

Dlatego wyruszyłem.


A oto znów przemówił do nich Jezus tymi słowami: «Ja jestem światłością świata. Kto idzie za Mną, nie będzie chodził w ciemności, lecz będzie miał światło życia».

j 8.12