Oratio ignita

download_20200302_153934_2-1.jpg

Myślę o Piotrze, Jakubie i Janie. Myślę o ich upadku na szczycie góry Tabor. O zaciśniętych z przejęcia powiekach, które nie dały schronienia przed otulającym blaskiem chwały. Modlitwa zazwyczaj jest „rozmową z Bogiem”, ale co mówić kiedy Bóg jaśnieje jak słońce? Może była to modlitwa płomienna (łac. oratio ignita), o której pisał Jan Kasjan (IV/V w.):

Modlitwy tej nie można wyrazić jakimkolwiek głosem czy słowami, ponieważ dusza oświecona niebieskim światłem, zamiast dobierać ciasne, ludzkie słowa, czerpie jakby z obfitego źródła niewyrażalne myśli i uczucia, wylewając je obficie przed Bogiem. W jednej krótkiej chwili potrafi tak wiele przedstawić, że później, gdy opuści ten stan, nie jest zdolna wyrazić go słowami, ani nawet objąć myślą.
(Rozmowa IX,25)


Tekst został napisany dla teofil.dominikanie.pl/blog.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s