Bezpieczny sen

Tym razem poszliśmy do Ludźmierza. Całe 8 km drogi! Po dojściu na miejsce usiadłem w ławce i zasnąłem. Lubię (czasem!) zasnąć na modlitwie. Spanie w czyjejś obecności to dowód zaufania. A ja Jej ufam. A dokładniej – uczę się ufać.

Gdzieś najgłębiej pociąga mnie święta zwyczajność, choć wciąż biegam za tym co spektakularne. Kiedy potrzebuję chwili spokoju zbyt często chwytam za telefon i wspinam się po stromej ścianie szokujących newsów. A przecież można zmrużyć oczy na kilka minut i nieco odpocząć w Jej obecności.

W ubiegłą sobotę świętowaliśmy uroczystość św. Dominika, założyciela naszego zakonu. Liturgia wspomniała wtedy, że w Dominiku „zajaśniały dobroć i łaskawość naszego Zbawiciela”. Bardzo pociąga mnie dominikowa przystępność. Patrząc na jego życie z lotu ptaka wielkość jego dzieła zdumiewa. Przyglądając się jednak z bliska ujmuje mnie ta prosta zwyczajność – dobroć i łaskawość. On po prostu żył i kochał (i dużo pielgrzymował). A ludziom dobrze było z nim. I wciąż jest.


Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s