Nasza opowieść

Dziś Niedziela Palmowa, podczas której czytana jest opowieść o największej miłości.

Dziś spacerując po krakowskim rynku natknąłem się na „Przystanek Apostazja”, na którym w rytm dobrej muzyki oskarżano Kościół i rozdawano ulotki zachęcające do formalnej z nim rozłąki.

Przycupnąłem (w habicie) na moment, żeby nie oceniać za szybko, zobaczyć twarze protestujących, wsłuchać się w ich postulaty, spróbować zrozumieć.

Po kilkunastu sekundach przysiadł się chłopak, nazwijmy go – Maciek, i zapytał czy możemy porozmawiać. Nie przystąpił do bierzmowania razem z rówieśnikami, nazwał się wierzącym niepraktykującym. Przyznał jednak, że „coś” go wierci, żeby ten sakrament przyjąć, ale zgadza się z większością oskarżeń, które rozbrzmiewały w tle naszej ponad godzinnej rozmowy.

Pytanie o bierzmowanie generowało kolejne pytania: o Boga, o wiarę i o Kościół. Na każde z tych pytań (i wiele, wiele innych) moją odpowiedzią była dzisiejsza ewangeliczna opowieść o miłości największej, o miłości wszech czasów. O Jezusie, który z miłości do mnie i do Maćka, będąc Bogiem stał się człowiekiem, przeszedł drogę cierpienia, krzyża i śmierci. O miłości szalonej, która przekroczyła wszelkie granice, by zamieszkać w nas, by dać nam prawdziwe życie. O miłości, która ożywia wiarę do tego stopnia, że nie da się jej dłużej nie praktykować. Wreszcie, o miłości, która uzdalnia do kochania tych, z którymi jest nam trudno żyć.

Maciek jeszcze nie zdążył odjechać, a przy mnie siedział już pan Władek, borykający się z problemem bezdomności. Z rozmowy wynikało, że on nawet nie zauważył odbywającej się obok manifestacji. Tym razem rolę się odwróciły. Ja pytałem, a pan Władek mówił. Opowiadał o swojej dawnej pracy konserwatora, o rodzinie, o stracie najbliższych, i o tym, że on nie rozumie wiary „książkowej”. „Wiesz – powiedział ze zdziwieniem – z Bogiem to się rozmawia, a nie o Nim czyta. Zresztą, ja i tak mam słabe oczy, więc mi została już tylko rozmowa. Mam też chore kolana i zdrowie coraz słabsze, ale dziękuję Bogu, że jeszcze mogę chodzić.”

Kiedy droga Jezusa staje się coraz bardziej naszą drogą, Jego opowieść naszą opowieścią, Jego miłość miłością w nas, wtedy wiele pytań znajduje swoje rozwiązanie, inne znikną niepostrzeżenie, jeszcze inne, choć wciąż niepokoją i wiercą, to już wiemy u kogo szukać odpowiedzi.

Dobrego Wielkiego Tygodnia


Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s