Szalony

Minął rok. To miał być tylko wstrząs, uderzenie, czarny sen. Opłakany, przegoniony, przetrwany. Miało jej już dawno nie być, już miało być normalnie.

Tamtej nocy błogosławionej ręce Ojca odsunęły kamień zimny jak śmierć. Po cichu, żeby nie zbudzić płochliwych strażników. Delikatnie, by Szeol zatęsknił za życiem.

Otrzymuję kolejne informacje o ciężkim stanie zdrowia, o sytuacjach bez wyjścia, o ostatnich rozmowach. Coraz częściej i więcej takich. Nie wiem ile jeszcze.

Cicha wiara mnie trzyma, ja trzymam się wiary. Nie wiary w siebie, w siłę swojej wiary. Wiary w silne dłonie – dobre i błogosławione.

W śmierci nie mam już bliższych i dalszych. Dalecy stają się bliscy. Bliskim pęka serce. Trzymajmy się wiary, by zobaczyć więcej.

Ramiona Ojca podniosły Syna z grobu. Nie tak jak chciał Piotr, ja czy gapie pod krzyżem. Inaczej. Skutecznie. Pod osłoną nocy i w cieniu niewiary przyjaciół – tych bliskich i dalszych.

Łączy nas śmierć Syna na krzyżu, pusty grób i z martwych powstanie. To w Nim mamy życie, o ile damy Mu wiarę.

Szalony, kto śmierć uważa za sen mający trwać wiecznie.

Św. Efrem (+373)

Jedna myśl w temacie “Szalony

Odpowiedz na Małgorzata Anuluj pisanie odpowiedzi

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s